Obraz wprowadzający

BOOM! na montaż pomp ciepła

Rozkwit pomp ciepła w 2022 roku to przede wszystkim efekt rekordowo wysokich cen gazu i węgla, a także wprowadzanych przez Unię Europejską zakazów, które mają przyczynić się do przyspieszenia transformacji energetycznej. Pamiętajmy, że Unia Europejska założyła redukcję emisji gazów cieplarnianych do minimum 55% do roku 2030. W rezultacie z dnia na dzień obserwujemy wzrost liczby zamówień w porównaniu z planami i zapotrzebowaniem, zatem mamy do czynienia z nadmiernym popytem w odniesieniu do podaży.

Co raz droższy gaz, węgiel i drewno - tak wyglądają realia 2022 roku. Dlatego też Polacy poszukują możliwości oszczędzania i kierują coraz częściej wzrok w stronę pomp ciepła. Koszt jest niemały, ale przy zakupie można sięgnąć po rządowe dofinansowanie. Dotacje, zależnie od typu pompy, sięgają od 7 do 21 tys. zł. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej twierdzi, że montując ogniwa fotowoltaiczne i pompę ciepła, możemy oszczędzić na ogrzewaniu ok. 10 tys. zł rocznie. Miliony Polaków mają już instalacje przetwarzające energię słoneczną, a w czasach, gdy szaleństwo na fotowoltaikę ucichło po wprowadzeniu zmian w prawie, a jej instalatorom zagraża niebezpieczeństwo bankructwa, monterzy pomp mają ręce pełne roboty. Niestety problemem jest to, że pompy ciepła jednocześnie stały się pożądane przez setki tysięcy ludzi w całej Europie. A urządzenia zaczęły być deficytowe.

Pompa ciepła współpracująca z systemem fotowoltaicznym może przynieść spore oszczędności, ale wymaga wcześniejszej sporej inwestycji. Pewna firma zajmująca się montażem systemów odnawialnych źródeł energii prezentuje obliczenia dla jednego ze swoich klientów. Można przyjąć, że posiada on przeciętny dom i wykorzystuje średnie ilości energii. Pompa ciepła z instalacją wiązałaby się dla niego z kosztem nieco ponad 40 tysięcy złotych, a montaż instalacji fotowoltaicznej - drugie tyle. Łącznie daje to kwotę ponad 80 tys. zł. Firma podkreśla jednak, że wiele można z tego odliczyć dzięki rabatom lub innym programom rządowym. Możemy zatem liczyć na odjęcie od rachunku kwoty przysługującej z ulgi termomodernizacyjnej i dofinansowania z programu Czyste Powietrze. Dla potencjalnego zleceniodawcy zostaje więc do zapłaty około 51 tys. zł, jeśli rzecz jasna zostanie zakwalifikowany do tych programów.

Oprócz Czystego Powietrza i Ulgi Termomodernizacyjnej jest jeszcze program Moje Ciepło. Tu, o czym informują przedstawiciele firm montażowych, możemy spodziewać się maksymalnie 7 tys. zł dotacji na powietrzne pompy ciepła i do 21 tys. jeśli mowa jest o wodach gruntowych. Pozostaje jeszcze termomodernizacja. Szacunkowo, jeśli będzie dobrze wykonana, można dzięki niej zmniejszyć zużycie ciepła aż o 25%. Jednak taka termomodernizacja "standardowego" budynku zazwyczaj oznacza koszt od 30 do 60 tysięcy złotych, ale ceny wzrastają niemal że z tygodnia na tydzień. Źródłem kolejnych oszczędności będzie wymiana stolarki okiennej, ale to następny niebagatelny wydatek. Dobrą informacją jest to, że i tu będzie można wykorzystać rządowe dotacje.

Wzrost cen pomp ciepła następuje co kilka miesięcy. W marcu 2022 roku stwierdzono podwyżkę na poziomie około 8%, a w czerwcu następne 9%. Producenci przewidują, że wzrost cen będzie coraz szybszy, ponieważ na rynku ewidentnie zaczyna brakować urządzeń, a popyt na nie ciągle rośnie. Jest wielce prawdopodobnym, że w 2023 roku pompy ciepła okażą się znacznie droższe. Popyt na pompy ciepła utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie. Zamówienie na te urządzenia już teraz przekracza możliwości produkcyjne wszystkich koncernów produkujących pompy na świecie. Brak polskich producentów pomp ciepła także nie ułatwia sprawy. Skąd taka sytuacja? Po prostu jesteśmy uzależnieni od zagranicznych producentów. Jest wielce prawdopodobne, że na przykład Niemcy będą sprzedawać pompy ciepła na swoim rynku jako priorytet, bo po prostu bardziej będzie im się to opłacało.

Obecnie u tych największych producentów pomp ciepła oczekiwanie na zamówione urządzenie wynosi co najmniej 6 miesięcy, zaznaczając przy tym, że czas ten może ulec wydłużeniu. Natomiast już teraz odnotowano, że sprzedaż pomp ciepła w 2022 roku trzykrotnie przewyższyła przewidywane prognozy, które producenci zakładali w 2021 roku, aby określić popyt na produkcję tych urządzeń na rok następny. Aktualnie mówi się, że lista zamawiających, która dokonała zamówienia na pompę ciepła, rozciąga się aż do 2024 roku.