
Wysokie ceny energii w Polsce
- Arkadiusz Urzędowski
- 25.08.2022
- Nowości
W poniedziałek - 4 lipca 2022 r. - cena energii elektrycznej w
Polsce osiągnęła najwyższy poziom w całej Unii Europejskiej. Obecnie ceny
hurtowe energii elektrycznej notowane w kontraktach terminowych na rok 2023 na
Towarowej Giełdzie Energii (TGE) doszły do poziomu 1600 zł za MWh. Są więc co
najmniej dwukrotnie wyższe od poziomu, przy którym energochłonne zakłady
przemysłowe są w stanie uzyskać zabezpieczenie kosztów produkcji (przy zerowej
marży) w 2023 roku. Dlatego przedsiębiorstwa energochłonne oczekują w przyszłym
roku administracyjnej obniżki cen energii elektrycznej dostarczanej do
odbiorców przemysłowych.
W czwartek, 7 lipca 2022 roku, cena energii elektrycznej pobiła
historyczny rekord, który dotychczas udało się przebić jedynie węglowi. Kupno 1
MHh przewyższyło sumę 1500 zł. Powodów jest kilka, a są one tak znaczące i
trudne do pokonania, że mówi się, że Polska stoi na krawędzi kryzysu.
Dlaczego jest
tak drogo?
Z powodu węgla i obecnej sytuacji w Europie, w Polsce brakuje
prądu. Wynika to z faktu, że węgiel jest surowcem, którego obecnie brakuje na
rynkach, a także ceny zakupu energii gwałtownie poszły w górę ze względu na
liczne awarie i przestoje techniczne w elektrowniach. W czwartek na Towarowej
Giełdzie Energii za 1 MWh trzeba było zapłacić ponad 1500 zł. Z takimi cenami
nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Jeszcze na samym początku miesiąca prąd w
Polsce należał do najdroższego w Europie.
Wszystko dlatego, że polskie elektrownie kupują, lub mają zamiar
kupować, węgiel po cenach, które panują w Europie. W holenderskich portach ceny
sięgają 400 dolarów za tonę. W związku z obecną sytuacją na rynku krajowym
firmy zmuszone są do importu surowca, tak jak w przypadku PGE i Tauronu. Według
najnowszych informacji, kryzysowa sytuacja, w której znalazła się Polska,
spowodowana jest również przestojami technicznymi w elektrowniach i awariami,
które w efekcie zmniejszają dostępność prądu.
Gdy polska energetyka policzyła swoje koszty produkcji w
poprzednich miesiącach po cenach zakupu polskiego węgla, ceny na polskim rynku
hurtowym należały do najniższych w Europie, a w efekcie Polska stała się
wielkim eksporterem energii elektrycznej i... w ten o to sposób skończyły się
zapasy polskiego węgla. Elektrownie musiały więc i tak kupować węgiel na
rynkach zagranicznych, znacznie drożej niż po cenach z kontraktów
długoterminowych z polskimi kopalniami. Co więcej, niektóre polskie kopalnie
zmniejszyły dostawy po tych stawkach do minimum lub wręcz wypowiedziały
kontrakty po starych cenach, a część węgla z polskich kopalń jest też już dziś
oferowana na rynku po ponad 1500 zł za tonę.
Po drugie, polskie elektrownie jednocześnie przeżywają takie same awarie.
Bowiem przy niskiej dostępności bloków bilans produkcji energii zamyka się na
wysokie ceny na Rynku Bilansującym, a to dodatkowo przekłada się na oczekiwania
cenowe na Towarowej Giełdzie Energii. Gdy ceny na TGE odpowiednio wzrosną,
Polska będzie eksportować mniej energii, a elektrownie będą spalać przez to
mniej węgla, którego zapasy są dziś w Polsce bardzo niskie. Eksportując
energię, możemy nie nadążyć z robieniem zapasów węgla na zimę. Tym bardziej, że
energetyka bardzo nieśmiało sprowadza miał z zagranicy, przez co w niektórych
elektrowniach zapasy węgla są poniżej ustawowego minimum, a w innych nieco je
przewyższają.
Tymczasem branża i polski przemysł odczuwa już
symptomy nadchodzącego spowolnienia gospodarczego: ceny produktów maleją i
pojawiają się pierwsze problemy ze sprzedażą produktów. Mimo znacznego wzrostu
cen węgla kamiennego, poziom cen wynikający z kontraktów na rynku przynosi
bardzo wysokie marże u wytwórców energii z trzech największych grup
energetycznych. Najwyższy czas zadbać o to, by zakłady produkcyjne mogły
przetrwać nadchodzącą recesję.