Obraz wprowadzający

Wysokie ceny energii w Polsce

W poniedziałek - 4 lipca 2022 r. - cena energii elektrycznej w Polsce osiągnęła najwyższy poziom w całej Unii Europejskiej. Obecnie ceny hurtowe energii elektrycznej notowane w kontraktach terminowych na rok 2023 na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) doszły do poziomu 1600 zł za MWh. Są więc co najmniej dwukrotnie wyższe od poziomu, przy którym energochłonne zakłady przemysłowe są w stanie uzyskać zabezpieczenie kosztów produkcji (przy zerowej marży) w 2023 roku. Dlatego przedsiębiorstwa energochłonne oczekują w przyszłym roku administracyjnej obniżki cen energii elektrycznej dostarczanej do odbiorców przemysłowych.

W czwartek, 7 lipca 2022 roku, cena energii elektrycznej pobiła historyczny rekord, który dotychczas udało się przebić jedynie węglowi. Kupno 1 MHh przewyższyło sumę 1500 zł. Powodów jest kilka, a są one tak znaczące i trudne do pokonania, że mówi się, że Polska stoi na krawędzi kryzysu.

Dlaczego jest tak drogo?

Z powodu węgla i obecnej sytuacji w Europie, w Polsce brakuje prądu. Wynika to z faktu, że węgiel jest surowcem, którego obecnie brakuje na rynkach, a także ceny zakupu energii gwałtownie poszły w górę ze względu na liczne awarie i przestoje techniczne w elektrowniach. W czwartek na Towarowej Giełdzie Energii za 1 MWh trzeba było zapłacić ponad 1500 zł. Z takimi cenami nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Jeszcze na samym początku miesiąca prąd w Polsce należał do najdroższego w Europie.

Wszystko dlatego, że polskie elektrownie kupują, lub mają zamiar kupować, węgiel po cenach, które panują w Europie. W holenderskich portach ceny sięgają 400 dolarów za tonę. W związku z obecną sytuacją na rynku krajowym firmy zmuszone są do importu surowca, tak jak w przypadku PGE i Tauronu. Według najnowszych informacji, kryzysowa sytuacja, w której znalazła się Polska, spowodowana jest również przestojami technicznymi w elektrowniach i awariami, które w efekcie zmniejszają dostępność prądu.

Gdy polska energetyka policzyła swoje koszty produkcji w poprzednich miesiącach po cenach zakupu polskiego węgla, ceny na polskim rynku hurtowym należały do najniższych w Europie, a w efekcie Polska stała się wielkim eksporterem energii elektrycznej i... w ten o to sposób skończyły się zapasy polskiego węgla. Elektrownie musiały więc i tak kupować węgiel na rynkach zagranicznych, znacznie drożej niż po cenach z kontraktów długoterminowych z polskimi kopalniami. Co więcej, niektóre polskie kopalnie zmniejszyły dostawy po tych stawkach do minimum lub wręcz wypowiedziały kontrakty po starych cenach, a część węgla z polskich kopalń jest też już dziś oferowana na rynku po ponad 1500 zł za tonę.

Po drugie, polskie elektrownie jednocześnie przeżywają takie same awarie. Bowiem przy niskiej dostępności bloków bilans produkcji energii zamyka się na wysokie ceny na Rynku Bilansującym, a to dodatkowo przekłada się na oczekiwania cenowe na Towarowej Giełdzie Energii. Gdy ceny na TGE odpowiednio wzrosną, Polska będzie eksportować mniej energii, a elektrownie będą spalać przez to mniej węgla, którego zapasy są dziś w Polsce bardzo niskie. Eksportując energię, możemy nie nadążyć z robieniem zapasów węgla na zimę. Tym bardziej, że energetyka bardzo nieśmiało sprowadza miał z zagranicy, przez co w niektórych elektrowniach zapasy węgla są poniżej ustawowego minimum, a w innych nieco je przewyższają.

Tymczasem branża i polski przemysł odczuwa już symptomy nadchodzącego spowolnienia gospodarczego: ceny produktów maleją i pojawiają się pierwsze problemy ze sprzedażą produktów. Mimo znacznego wzrostu cen węgla kamiennego, poziom cen wynikający z kontraktów na rynku przynosi bardzo wysokie marże u wytwórców energii z trzech największych grup energetycznych. Najwyższy czas zadbać o to, by zakłady produkcyjne mogły przetrwać nadchodzącą recesję.